W naszym domu w najlepsze trwało psychologiczne przygotowywanie się wszystkich do wznowienia przez Igusię przedszkola. Tymczasem nasza przyjaciółka zawiadomiła, że (cytuję z pamięci): „W przedszkolach pomór. W naszym, na około 136 dzieci uczęszczających na zajęcia, stawiło się czterdzieścioro. Na leżakowaniu była ich czwórka. Pozostałe – chore. Panie łączą grupy. Wahamy się, czy nie zatrzymać synka w domu, by się nie zaraził”. W mediach pojawiły się doniesienia o kolejnym w tym roku ataku groźnej grypy. A w nas wzmocniło się i ugruntowało przemożne pragnienie, by zamknąć Igę w domu na cztery spusty i przetrzymać ją pod kluczem co najmniej do wiosny. Z drugiej strony, zakładając, że udało jej się już zregenerować i wzmocnić po szpitalu (a wiele na to wskazywało, gdyż infekcją od nas się nie zraziła, skończyły się też jej problemy z alergią skórną oraz przybrała wspaniale na wadze: wychodząc ze szpitala ważyła nieco ponad 14 kg, a na początku lutego już prawie 16 kg), to izolowanie jej od dzieci „na wszelki wypadek” wydawało nam się zdecydowanie niewłaściwe... Gryźliśmy się więc, jaką decyzję podjąć, a Igusia nam nie pomagała, gdyż dla odmiany po tysiąc razy dziennie dopytywała się, kiedy wreszcie pójdzie do przedszkola. Szczerze powiedziawszy z każdym dniem również mnie samej było coraz ciężej zajmować się 24 godziny na dobę naszą energiczną, rozbawioną, znudzoną, niewybieganą i niewybawioną Córeczką.
Trochę się oczywiście obawiałam, jak Niunia zaaklimatyzuje się na nowo w przedszkolu, czy nie będzie przestraszona, czy obejdzie się bez łez? Przypuszczałam jednak, że wszystko ułoży się dobrze. Igusia co dzień zapewniała nas o swej tęsknocie za koleżankami i kolegami. Podobało jej się również, że ma zostawać w przedszkolu na 3-4 godziny. Potem mój Kurczaczek miał sobie odpoczywać w domu, pod skrzydełkami (zbyt?)troskliwiej mamusi-kurki.
Natomiast to, czego kurka obawiała się straszliwie to oczywiście WIRUSY I BAKTERIE.
Bardzo ciekawie opowiadasz o życiu i wydarzeniach w Waszej rodzince. Iga jest naprawdę fajną dziewczynką, bardzo rozumną - wyjaśniłaś Jej, że w przedszkolu nie będzie miała więce j do czynienia ze straszydłami z bajki - i już problem rozwiązany, dziecko marzy o pobycie w przedszkolu. Super! Gratuluję Ci zdolności pedagogicznych. Mało chyba jakoś ostatnio piszesz o Poli czy mi się wydaje? Marag
01-07-2009 muza
Dziecko łaknie rówiesników i obcowania z Nimi.W żaden sposób my matki nie jesteśmy w stanie Im tego zapewnić , nawet gdybyśmy stawały na rzęsach.
Ponadto stymulacja jednego dziecka przez drugie również duzo daje.
Pisz ciąg dalszy bo ciekawa szalenie jestem jak się dalej sytuacja wyklarowała.
01-07-2009 gość
Sytuacja pt. \"rozdarta sosna\" - wysłać dziecko do przedszkola, bo tam rozwija się społecznie, wzbogaca swe przeżycia, zdobywa nowe doświadczenia, nie siedzi cały dzień we własnych kątach, gdzie rozrywki są nieco inne niż w grupie rówieśniczej oraz zdecydownie mniej ekscytujące (czyż nie??), czy zatrzymać je jednak w nieco nudniejszym domu, ale chyba gwarantującym utrzymanie dobrego zdrowia (czy aby na pewno?).. Ciekawa jestem, co postanowiliście. Pisz szybciej! Grae
06-07-2009 aniobelek
dylemat niedopozazdroszczenia.lece czytac dalej, jak z przedszkolem?
Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie
- dr n. med. Anna Zawadzka-Krajewska
- dr n. med. Agnieszka Krauze
- dr n. med. Joanna Lange
- dr n. med. Joanna Peradzyńska
- dr n. med. Witold Bartosiewicz
- psycholog kliniczny Milena Pyra
- psycholog kliniczny Beata Zduńczyk
Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii Wydziału Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
- prof. dr hab. n. med. Rafał Pawliczak
Oddziału Dziecięcego Szpitala MSWiA w Krakowie
- dr n. med. Teresa Marek - Szydłowska
Mamy już 299 zarejestrowanych użytkowników, którzy założyli 14 blogów i napisali 973 komentarzy!
Ostatnio założone blogi: Shira, przebinda, marcelek2007