W lutym, gdy Pola była w czwartym miesiącu życia, zaczęłam przyjmować do wiadomości, że mojekarmienie piersią zaczyna przechodzić do przeszłości. Co prawda ciągle jeszcze w nocy, jak i rano zdarzało się, że Polcia chętnie dawała się przystawić i ssała efektywnie. Jednak zazwyczaj miałyśmy z tym duże kłopoty. Mała źle łapała brodawkę, łykała powietrze, potem jej się odbijało, zaczynała płakać i zachowywała się tak, jakby nabrała urazu do piersi. Oczywiście zdaję sobie dokładnie sprawę, co w takiej sytuacji powinna zrobić:
„idealna matka, która karmi piersią, gdyż wie, że to najcudowniejszy dar, jaki może ofiarować swemu dziecku” (powyższe to dość dowolna trawersacja poradników z cyklu: „Milion powodów, dla których powinnaś pokochać naturalne, zaś znienawidzić sztuczne karmienie”).
Jednak ja, zmęczona i osłabiona ostatnimi zdarzeniami, za każdym razem gdy Polka zaciskała, a następnie wyginała buźkę w podkówkę byłam gotowa płakać razem z nią i bardzo się spinałam. A gdy w efekcie podawałam Małej butlę, ona rozpromieniała się, jadła chętnie, ze smakiem i radosnym uśmiechem. Gdy nie udawało nam się zgrać przy karmieniu piersią, bardzo sumiennie starałam się odciągać pokarm laktatorem i następnie podawać go butelką. W ten sposób udało nam się pokarmić i pojeść tak „pół-naturalnie” jeszcze przez kolejny miesiąc. Dobre i to.
Tymczasem Igusia po opisanej ostatnio akcji protestacyjnej zaczęła, ku mej wielkie uldze, wręcz tęsknić za przedszkolem. Przestaliśmy też przestrzegać ostrej kwarantanny, zaczęliśmy odwiedzać z dziewczynkami sklepy, co obie uwielbiają. Spotkaliśmy się też z przyjaciółmi. To co nas bardzo pocieszyło, to fakt, że ani Iga, ani Pola nie podłapały mojej infekcji wirusowej, która, po półtora tygodnia mojego chorowania, rozwinęła się również u Rafała i trzymała go mocno przez niemal tydzień. A szczerze mówiąc nie udało się nam porządnie od córeczek odizolować. To trudne, gdy się całkiem często śpi razem w jednym łóżku.
Och, jak Ty ładnie opowiadasz! Lubię czytać o Waszym życiu, choć bardzo krótkie są te odcinki, niestety! Grae
30-06-2009 aniobelek
zgadzAM SIE z poprzedniczka, bardzo krotkie te opowiesci.codziennie zagladam prawie czy czegos nowego nie ma.
super , ze Igusia chetnie chodzi do przedszkola.
mam nadzieje, ze jestescie szczesliwi i bez cycowania.
01-07-2009 gość
Dylemat - czy walczyć z zanikającą laktację i stymulować ją za wszelką cenę nawet gdy podejrzewamy, że dziecko trochę nie dojada, czy włączyć dodatkowo karmienie \"sztuczne\", by malucha dokarmić - towarzyszy każdemu kolejnemu pokoleniu mam. Ja sądzę, że najważniejsze jest, by dziecko było NAJEDZONE, więc według mnie podążasz dobrą drogą. Powodzenia! Marag
01-07-2009 muza
Uważam niezmiennie ,że nie ważne CZYM , ważne JAK sie podaje dziecku pokarm.
Wspaniale mozna osiągnąć harmonie podając dziecku sztuczny pokarm , ale podawać go z MIŁOŚCIĄ.
Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie
- dr n. med. Anna Zawadzka-Krajewska
- dr n. med. Agnieszka Krauze
- dr n. med. Joanna Lange
- dr n. med. Joanna Peradzyńska
- dr n. med. Witold Bartosiewicz
- psycholog kliniczny Milena Pyra
- psycholog kliniczny Beata Zduńczyk
Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii Wydziału Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
- prof. dr hab. n. med. Rafał Pawliczak
Oddziału Dziecięcego Szpitala MSWiA w Krakowie
- dr n. med. Teresa Marek - Szydłowska
Mamy już 299 zarejestrowanych użytkowników, którzy założyli 14 blogów i napisali 973 komentarzy!
Ostatnio założone blogi: Shira, przebinda, marcelek2007