Na szczęście przy tych poważnych mrozach nie wiało za bardzo, bo byłoby z nami kiepsko. Prognoza długoterminowa obiecywała w lutym zimę bardzo mroźną i pogodną. Nienawiść do aury wręcz kapała z moich zębów jadowych.
Ładowałam w domu akumulator od odzyskanego (na chwilę) auta i woziłam wodę od sąsiadów. Bańka była ciężka jak diabli, ale na nic nie starczała. Za punkt honoru postawiłam sobie, że w domu będzie czysto. Jak wie każdy, komu choć raz ją odebrano, w domu bez wody brud i bałagan i ogólnie strasznie nieprzyjemna aura, łatwo opisywana słowami niewłaściwymi w publikacji robią się błyskawicznie. Sprzątanie jakoś mi się udawało i było ślicznie. Tyle dobrego. Dwa prania zawiozłam do sąsiadki, nieocenionej Ulki. Dziewczynki brudzą z prędkością światła.
Zgodnie z klasycznym przebiegiem naszych domowych cyklicznych armagedonów mąż mój, Rafał, był rzecz jasna chory. Zaczął przyjmować antybiotyki, lecz nim zadziałały cierpiał okrutnie. Telepał się z gorączki, bolało go wszystko, nawet leżąca na nim kołdra sprawiała ból całemu ciału. Ostry stan grypowy. Połamany, cierpiący, ledwo żywy.
Uwijałam się i przy nim pracowicie i żal mi było mojego biedaka, chociaż to była JAK ZAWSZE jego wina, bo na mróz –20 zgodnie z tradycją wybiegał sobie tylko w majtkach... albo do sąsiadów udawał się w gumiakach wzutych na gołe stopy. No, jak to skomentować? Niech mili Czytelnicy mi pomogą.
Ręce opadają w sprawie rozsądku Rafała! Nie wiem czy uwijałabym się i przy Nim pracowicie - chyba pozwoliłabym Mu jedynie przeleżeć tę grypę (zorganizowaną przez Niego samego na Jego własne życzenie) w łóżku - i tyle. Co do Twojej pracowitości - to też chyba przesadzałaś, ale dzielna jesteś nieprawdopodobnie, to fakt! I dowcipna, oczywiście. Serdeczności dla wszystkich Twoich i dla Ciebie. Grae
01-10-2010 gość
bieganie boso po śniegu hartuje, Kmicic to nawet sniegiem sie nacierał ;) miki
04-10-2010 gość
hartowanie w granicach rozsądku- zbawienne :) myślę o Waszych niedocieplonych rurach ;) Mi
06-10-2010 gość
Jesteś bardzo dzielną dziewczyną. Ze wszystkim sobie radzisz. Życzę Ci jak najmniejszej ilości takich wyzwań. Pozdrowienia - Dorota
06-10-2010 aniobelek
chlop chcial pokazac samca w sobie, zaimponowac zonie a tu jeszcze opiernicz zbiera ech ;)
niech zyja sasiedzi.
11-10-2010 gość
Najważniejsze, że to już było, bo to wspomnienia. Oby teraz było bez takich niespodzianek. Życzy Marag
Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie
- dr n. med. Anna Zawadzka-Krajewska
- dr n. med. Agnieszka Krauze
- dr n. med. Joanna Lange
- dr n. med. Joanna Peradzyńska
- dr n. med. Witold Bartosiewicz
- psycholog kliniczny Milena Pyra
- psycholog kliniczny Beata Zduńczyk
Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii Wydziału Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
- prof. dr hab. n. med. Rafał Pawliczak
Oddziału Dziecięcego Szpitala MSWiA w Krakowie
- dr n. med. Teresa Marek - Szydłowska
Mamy już 313 zarejestrowanych użytkowników, którzy założyli 14 blogów i napisali 974 komentarzy!
Ostatnio założone blogi: Shira, przebinda, marcelek2007