Po wycieczce do lunaparku Polka zasnęła w samochodzie po 16.00, zamiast zwyczajowo o 13.00. Obudziła się po 17. Obiad zjadła przed 18.00 - makaron ze szpinakiem, obie bardzo lubią. Kąpiel z Igą po 20.00, mleko i o 21.00 zasnęła. Iga oglądała bajkę. Byłam słomianą wdową, bo Rafał podejmował w ramach pracy zagraniczną delegację i nie wrócił z Warszawy na noc. O 21.30, gdy zaganiałam Igusię do łóżeczka, Pola uderzyła w płacz. Przez sen zakrztusiła się katarem - na wieczór trochę kichała, niestety - i gdy weszłam właśnie starannie wymiotowała mieszanką mleka i szpinaku na siebie, łóżko, dywanik, podłogę i ściany. Umyłam ją, ukoiłam, przebrałam, wyszorowałam pokój i materac, zmieniłam pościel. Przybiegła Iga i zaczęła z Polą dynamiczną zabawę – rozbudziła Małą kompletnie.
Dałam Poli drugą porcję mleka. Wypiła chętnie. Więc buzi i spać. Gdzie tam, ryk. A tu Iga ma obiecane długie i namiętnie czytane. W efekcie wylądowałyśmy w moim łóżku we trzy - Iga wtulona we mnie, Pola leżąca mi na moim brzuchu w pozycji na brzuchu. Polcia żwawa, wyspana, w ciszy i skupieniu wysłuchała odcinka Mary Poppins i poczekała, aż Iga dobrze uśnie, by zacząć wkładać Jej paluszki do oczu i nosa. Dałyśmy więc buzi Igusi, której to już było szczęśliwie na rękę i rozpoczęłam lulanie Poli. Zazwyczaj Niunia zasypia sama, wychodzę natychmiast po położeniu jej i pogłaskaniu – jednak nie tym razem. Zajęła strategiczną pozycję siedzącą na moich biodrach i za nic nie chciała do łóżka. Metodą negocjacji werbalnych ułożyłam ją w końcu i obiecałam, że będę ją głaskać, aż nie uśnie. Tak też się stało. Odeszłam od wezgłowia gdy już smacznie chrapała – aż do momentu, gdy otworzyłam drzwi, rzecz jasna. Wtedy zerwała się wyspana i czujna i uderzyła w krzyk. Zostawiłam ją z tym problemem.
Przy okazji okazało się, że szczeniak Berni świetnie wchodzi po schodach. Siedział na ich szczycie, pod zamkniętą bramką górną i piszczał, by go wpuścić na sypialnie. Okazało się również, że Berni nie schodzi sam ze schodów, gdyż się boi.
Zniosłam go. Wyjęłam uprane pranie z pralki, zerwałam to, co wyschło z suszarki, poszłam z Bernim by się wysiusiał, bo wyglądało, że zaraz będzie kałuża do kompletu (dobrze wyglądało). Powiesiłam mokre. Pola usnęła po nie więcej niż 2 minutach walki. Zaprałam wymiociny, posegregowałam co może a co nie może poczekać do rana, nastawiłam i umyłam umywalkę. Nalałam sobie herbaty i poszłam Bernim, by dołożył kupkę do kompletu (i dobrze, że poszłam).
O 23.25 zasiadłam, by rozpocząć celebrację wieczoru.
pewnie nie dane Ci było już długo celebrować po tak \"nudnym\" wstępie ;)
nie no kaszanka z musztardą ;) opis wypas. dzień z życia matki- nic dodać nic ująć- urozmaicenia wszelakie. do tego zauważ, masz już 3kę dzieci, więc śmiało możesz mówić o sobie 3mama :) (najmłodsze jednak najszybciej wyrośnie- gwoli pocieszenia ;))
28-08-2010 gość
buhahaha
wybacz ale niemogłam inaczej :)
Twoje opisy są .... boskie
miki
31-08-2010 gość
Ty to masz życie, kobieto :)
14-09-2010 gość
Podziwiam Cię, Agabe. Nawet nie wiem, co jeszcze można dodać. Grae
16-09-2010 aniobelek
lekko horrorowaty wieczor.wspaniale sobie poradzilas.ciekawa jestem koloru rzygow szpinakowo-mlecznych ;)
Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie
- dr n. med. Anna Zawadzka-Krajewska
- dr n. med. Agnieszka Krauze
- dr n. med. Joanna Lange
- dr n. med. Joanna Peradzyńska
- dr n. med. Witold Bartosiewicz
- psycholog kliniczny Milena Pyra
- psycholog kliniczny Beata Zduńczyk
Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii Wydziału Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
- prof. dr hab. n. med. Rafał Pawliczak
Oddziału Dziecięcego Szpitala MSWiA w Krakowie
- dr n. med. Teresa Marek - Szydłowska
Mamy już 299 zarejestrowanych użytkowników, którzy założyli 14 blogów i napisali 973 komentarzy!
Ostatnio założone blogi: Shira, przebinda, marcelek2007