Mama mogła zostać u nas tylko do końca tygodnia, kończył jej się urlop. Na kolejny tydzień Rafał wziął wolne w pracy (z duszą na ramieniu, bo to była raczej nowa praca...) by być na miejscu niezależnie od tego, czy będę musiała pójść do szpitala, czy też lekarz pozwoli mi zostać w domu.
Do swojego stanu (braku)zdrowia podchodziłam z dużym dystansem. Zależało mi, by uniknąć szpitala, ale miałam pewność, że tym czy innym sposobem lekarze w końcu mnie wyleczą. Natomiast mama denerwowała się okropnie i razem z mym małżonkiem nieco panikowali. Wrednie więc podpowiadałam im, by się tak nie martwili tylko – jako, że zbliżał się termin odbioru wyników mojej biopsji - by zostawili sobie trochę energii na przetrawienie informacji, że mam raka. Mama moja, biedna, drżąca mówiła mi, że przecież na zapalenie płuc można nawet umrzeć, a ja jej na to, że nie ma mowy, najpierw przejdę przez uciążliwą chemioterapię....
Taka byłam okropna i mamusi dokuczałam, aż się zaczynała śmiać z tej mojej wredności i w końcu przestawała się martwić tak bardzo.
Jeśli zaś chodzi o moje rzeczywiste podejście do guzów w piersi, było ono podobne do tego na temat zapalenia płuc. Wychodziłam z założenia, że guz (guzy?) jest mały, wyniki krwi dobre, więc nawet jeśli lekarze zdecydują się na operację, to ona niewątpliwie pomoże, zaś ewentualna chemioterapia ostatecznie wykończy drania i będzie po temacie. Wierzyłam w to z całą mocą i nie rozczulałam się, a nawet nie lękałam. W nocy w rzeczy samej prawie nie spałam, ale wyłącznie przez straszliwy kaszel.
No tak wiara czyni cuda! Jesteś niesamowita Agabe nawet umarłego byś podniosła.Ja też chciałabym tak.....(meggi)
29-10-2009 gość
niekiedy latwiej pocieszac innych niz siebie sama.
05-11-2009 gość
Bardzo jesteś dzielna, Agabe! I pocieszasz innych, nawet wtedy, gdy sama potrzebujesz wsparcia. Podziwiam Cię. I współczuję, bo zamiast cieszyć się zdrowieniem Dzieci, masz kolejną zmorę - szwankujące Twoje własne płuca... i... nie chcę nawet wspominać o innych potencjalnych dolegliwościach!! Oby to wszystko już się dobrze skończyło! Grae
Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie
- dr n. med. Anna Zawadzka-Krajewska
- dr n. med. Agnieszka Krauze
- dr n. med. Joanna Lange
- dr n. med. Joanna Peradzyńska
- dr n. med. Witold Bartosiewicz
- psycholog kliniczny Milena Pyra
- psycholog kliniczny Beata Zduńczyk
Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii Wydziału Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
- prof. dr hab. n. med. Rafał Pawliczak
Oddziału Dziecięcego Szpitala MSWiA w Krakowie
- dr n. med. Teresa Marek - Szydłowska
Mamy już 299 zarejestrowanych użytkowników, którzy założyli 14 blogów i napisali 973 komentarzy!
Ostatnio założone blogi: Shira, przebinda, marcelek2007